← Wróć do notatnika
8 października 20256 min

Krzanowice, morawska krew i dlaczego lokalność ma znaczenie

Pochodzę z Krzanowic. Małe miasteczko na Śląsku, o którym większość ludzi nie słyszała. Morawska krew płynie w moich żyłach.

"Wielkie miasto = rozwój"

Przez lata tak myślałam. Że trzeba gdzieś jechać, żeby coś znaczyć. Szkolę się w Warszawie. Byłam w Chinach na wydarzeniach biznesowych. Jeżdżę po konferencjach, poznaję ludzi z całej Polski i nie tylko.

I wiesz co? To wszystko jest super. Ale to nie jest mój dom.

Nigdzie nie wyjechałam

Bo nie musiałam. Można budować karierę, rozwijać się, zdobywać wiedzę i nadal mieszkać tam, gdzie się wyrosło. Świat jest teraz tak połączony, że to, gdzie śpisz, nie definiuje tego, kim jesteś zawodowo.

Ale serce zostało tutaj

Wracam z tych wszystkich wydarzeń i wiem, że chcę tę wiedzę przekazywać dalej. Nie tylko tym, którzy mogą sobie pozwolić na drogie szkolenia w dużych miastach. Też tym tutaj. Moim sąsiadom. Kobietom z Raciborza. Ludziom, którzy myślą, że "to nie dla nich".

Cyfrowa Kawa w niedzielę o 8 rano

Tak, w niedzielę. Tak, o 8. Bo wtedy mamy spokój, kawę i czas na rozmowę o AI bez pośpiechu. Bezpłatnie. Dla kobiet, które chcą zrozumieć, o co chodzi z tą całą sztuczną inteligencją.

To nie jest wielka konferencja w Warszawie. To jest kawa przy stole z kimś, kto wytłumaczy Ci wszystko po ludzku.

Lokalność to nie ograniczenie. To wybór.

Mogłam wyjechać. Nie wyjechałam. Bo wierzę, że można łączyć świat z domem. Że wiedza zdobyta w Chinach czy Warszawie ma największą wartość, kiedy wraca do Krzanowic.


Jeśli też jesteś z małego miasta i zastanawiasz się, czy musisz stamtąd uciekać, żeby coś osiągnąć, pogadajmy. Może wcale nie musisz.

Dziękuję, że przeczytałaś/eś do końca.

Jeśli ten tekst do Ciebie przemówił i masz ochotę pogadać, napisz do mnie. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna.

Napisz do mnie